Baza wiedzy

Szkolenia

Raport  Rynek polityczny

Koniec partyjnego oligopolu! Rynek polityczny w systemie płynnej demokracji

Marketing Polityczny, 23 stycznia 2013 r.

W obliczu przemian systemowych, konieczne jest przyjęcie nowej definicji rynku politycznego.
W obliczu przemian systemowych, konieczne jest przyjęcie nowej definicji rynku politycznego.

Hasło „marketing polityczny” systematycznie traci na znaczeniu. Niektórzy wieszczą całkowity upadek tej praktyki, widząc w niej jedynie narzędzie manipulacji i dominacji upadłej klasy politycznej. Przyczyną są panujące na obecnym rynku politycznym zasady, które w wyjątkowo rażący sposób ograniczają wolną konkurencję. Jak uwolnić rynek idei, pomysłów, rozwiązań i projektów? Odrzucić przestarzałe ideologie, znieść system partyjny i wprowadzić mechanizmy płynnej demokracji!

Teoria a praktyka, czyli jak to rozumieć

Płynna demokracja (czyli Liquid Democracy, o której pisaliśmy w grudniu) to rewolucyjna koncepcja organizacji życia społeczno-politycznego, która oferuje wykluczonym dotychczas z procesu decyzyjnego obywatelom możliwość realnego wpływania na sprawy publiczne. Idea ta powstała w reakcji na kryzys dotychczasowego systemu, który zmusza nas wszystkich do utrzymywania nieefektywnych organów centralnych – z Sejmem na czele – nie dając w zamian realnych możliwości kontrolowania ich działań, które najczęściej wcale nie służą obywatelom. W związku z tym czekają nas wkrótce głębokie przemiany. W jaki sposób wpłyną one na kształt rynku politycznego, w którym nie będzie miejsca na przestarzałe ideologie i oligarchiczne struktury partyjne? Co z praktyką marketingu politycznego?

Próbę udzielenia odpowiedzi na te pytania rozpoczniemy od właściwego zrozumienia obowiązujących dotychczas definicji. Marketing polityczny jest zespołem technik i działań wykorzystywanych do stworzenia pożądanego wizerunku podmiotów politycznych wśród elektoratu oraz wypromowania i wyróżnienia ich na tle konkurencji. Celem tych działań jest pozyskanie określonego poparcia w najbardziej efektywny sposób. Ponieważ w systemie przedstawicielskim, zwłaszcza w polskim wydaniu, podmioty polityczne z reguły nie dbają o swój wizerunek w okresie międzywyborczym, zyski z inwestycji kapitalizują w trakcie wyborów. Poprzez efektywność działań marketingowych należy więc rozumieć zdobycie założonej liczby głosów przy jak najmniejszych nakładach lub zdobycie maksymalnej liczby głosów przy założonym budżecie.

Marketing polityczny jest możliwy, ponieważ istnieje zjawisko zwane rynkiem politycznym – podmioty polityczne (czyli partie i politycy), ich wizerunek, programy, hasła i obietnice wyborcze to nic innego jak „towar”, który ma służyć zaspokajaniu potrzeb „klientów”, czyli elektoratu. Na rynku politycznym rządzą więc analogiczne prawa ekonomiczne, jak na rynku handlowo-usługowym – jest popyt i podaż, istnieje też zjawisko konkurencji. Na tym jednak podobieństwa się kończą. O ile na rynku handlowo-usługowym od dawna mamy już kapitalizm, na rynku politycznym panuje de facto oligopol oparty na zmowie głównych podmiotów politycznych.

Uwolnić rynek polityczny!

Podczas gdy kolejni premierzy i ministrowie od lat mówią o likwidowaniu barier dla małych i średnich przedsiębiorców, zmniejszeniu kosztów wejścia na rynek i wspieraniu konkurencyjności, myśl o uwolnieniu rynku politycznego dopiero się rodzi. Jak pokazuje Google Trends – od kilku lat rośnie popularność hasła ?demokracja bezpośrednia?, podczas gdy hasło ?marketing polityczny? systematycznie traci na znaczeniu. To dobra ilustracja dla tego, co wydarzyło się w ciągu ostatniej dekady z marketingowego punktu widzenia. Rynek polityczny w Polsce został zdominowany przez dwie partie, które mają wspólny, zasadniczy cel – przedłużenie swojej egzystencji i utrzymywanie się z publicznych pieniędzy. Wyrazem tego jest brnięcie w tematy zastępcze i uciekanie od dyskusji na tematy bliskie wyborcom. Obywatele, skrajnie znudzeni i zmęczeni takim sposobem uprawiania polityki, z powodzeniem tworzą więc nowe koncepcje ustrojowe, które pozwolą zwiększyć ich wpływ na bieg wydarzeń. W obliczu tak potężnej idei, jaką jest płynna demokracja, nazwa ?Platforma Obywatelska? brzmi jak ponury żart, oparty na takim samym paradoksie semantycznym jak ?kościół ateistów? lub ?ekonomia socjalizmu?.

W obliczu idei płynnej demokracji, nazwa „Platforma Obywatelska” brzmi jak ponury żart, oparty na takim samym paradoksie semantycznym jak ?kościół ateistów? lub ?ekonomia socjalizmu?.

Na rynku politycznym istnieje wiele barier blokujących konkurencyjność. Są to bariery natury prawno-organizacyjnej oraz ekonomicznej, sankcjonowane przez obecny system prawny. Na gruncie podstawowej logiki jest oczywiste, że system, w którym Sejm złożony z 460 osób ma prawo odrzucić wniosek podpisany przez milion obywateli, nie jest sprawiedliwy. Obywatele nie powiązani rodzinnie i towarzysko z kręgami sprawującymi władzę w partiach i administracji mają w praktyce bardzo ograniczone możliwości działania i często rezygnują z udzielania się w życiu publicznym, ograniczając swoje zainteresowanie bieżącą polityką do kontestacji zastanego porządku. Organizacje pozarządowe toczą z administracją publiczną nierówną walkę o dostęp do publicznych pieniędzy, choć wykazują zdolność do znacznie efektywniejszego realizowania publicznych potrzeb. W ten sposób marnotrawiona jest energia jednostek i całych grup społecznych.

Partie cieszą się szeregiem przywilejów, niewspółmiernych do rzeczywistego poparcia społecznego i produktywności . Hierarchiczność struktur partyjnych i rządowych blokuje przepływ informacji i fałszuje obraz rzeczywistości. Poprzez istnienie administracji centralnej, mamy w rzeczywistości do czynienia z systemem nakazowo-rozdzielczym. Administracja centralna, jako shierarchizowana struktura nie podlegającej żadnej konkurencji zewnętrznej, jest z definicji tworem patologicznym i skazanym na nieefektywność. Rodzące się od lat 80. koncepcje new public management są już przestarzałe i stanowią jedynie półśrodki do celu, jakim jest ograniczenie roli administracji centralnej wyłącznie do roli organu wykonawczego woli obywateli, a nie wąskiego grona oligarchów.

(R)ewolucja, czyli znoszenie barier

Wdrożenie płynnej demokracji będzie najprawdopodobniej odbywać się na drodze ewolucji, poprzez stopniową popularyzację idei wśród obywateli i wdrażanie konkretnych rozwiązań prawno-administracyjnych. Rozwiązania te powinny być przy tym ukierunkowane na stopniowe uwalnianie rynku politycznego, poprzez ograniczenie przywilejów i kompetencji organów władzy centralnej, przy jednoczesnym zwiększaniu środków na projekty i inicjatywy obywatelskie. Zasada (zgodnie z ideą płynnej demokracji) jest prosta – jeśli dany pomysł lub projekt uzyska aprobatę, społeczeństwo zadecyduje o przyznaniu środków na jego realizację i ustali wynagrodzenie dla jego wykonawców.

Ideał, do którego zmierzamy zakłada, że polityka stanie się zajęciem wykonywanym przede wszystkim z pobudek pozamaterialnych. Z pewnością motywacja do służenia społeczeństwu swoim intelektem lub pracą fizyczną wzrośnie, jeśli projektodawcy i pomysłodawcy nie będą związani żadną ideologią i przynależnością partyjną. Poza tym, po całościowym wdrożeniu płynnej demokracji tradycyjna granica między tym co polityczne, a niepolityczne ulegnie zatarciu – bez trudu można sobie przecież wyobrazić projekty inwestycyjne, które będą jedynie częściowo dochodowe lub będą finansowane z wielu źródeł. Będą również dotyczyły wielu dziedzin życia. Nie będzie również ograniczeń co do rodzajów podmiotów wykonawczych – nad wspólnym przedsięwzięciem będą mogły pracować zarówno jednostki, jak i spółki, konsorcja, czy organizacje pozarządowe.

Nowy rynek i nowy marketing, czyli wiara w obywateli

W płynnej demokracji proces decyzyjny będzie procesem ciągłym – każdego dnia obywatele będą zajmować się setkami spraw różnej wagi i natury. Skąd wiara w to, że obywatele dadzą sobie radę z zarządzaniem państwem lepiej niż centralne instytucje? Już dzisiaj na co dzień znajdują się setki osób gotowych do komentowania bieżących wydarzeń, na przebieg których nie mają żadnego wpływu. Gdy do tego da się im możliwość głosowania lub delegowania swojego głosu, a poprzez to decydowania o publicznych wydatkach, można domniemywać, iż dla wielu – i słusznie – stanie się to życiową pasją.

Czy takie uwolnienie rynku pomysłów, idei i wizerunku wiąże się zatem z ryzykiem? A co, jeśli pojawią się nieuczciwi gracze? Odpowiedź jest taka sama – jeśli sprawy publiczne znajdą się w całości w rękach obywateli, kontrola społeczna szybko spacyfikuje wszelkie próby nieuczciwych zagrań i będzie czuwać nad prawidłowością wykonania każdego projektu, zgodnie z ustalonymi regułami. Wszyscy znamy przecież ludzkie słabości i umiemy zdefiniować potencjalne zagrożenia. Nic również nie stoi na przeszkodzie, aby np. zachować system patentowy. Także w systemie informatycznym obsługującym procesy decyzyjne, zapisana będzie historia każdego projektu, począwszy od pierwszej idei. Nie będzie zatem problemu z ustaleniem tożsamości autora i przyznaniem mu kredytu za zasługę.

I tak nieuchronnie zbliżamy się do etapu, w którym staniemy się jednym, żywym organizmem społecznym. Połączenie sieciowe jednostek na równych zasadach spowoduje powstanie nowego rodzaju świadomości zbiorowej i przejście na wyższy etap rozwoju cywilizacji. Płynna demokracja jest szansą na to, że dokonamy tego w sposób pokojowy, racjonalny, bez zbędnego rozlewu krwi i nieporozumień. Po całościowym wdrożeniu płynnej demokracji, dzięki nieograniczonemu dostępowi do wiedzy i środków publicznych oraz wolnemu przepływowi idei i informacji, nowy rynek polityczny stanie się nieskończenie konkurencyjny. Liczba „ofert”, czyli programów, idei, rozwiązań i koncepcji zwiększy się radykalnie, a rola marketingu politycznego, rozumianego szerzej jako marketing publiczny – stanie się większa niż kiedykolwiek wcześniej.

Nowy manifest

Stare definicje i koncepcje, wraz z fikcją demokracji przedstawicielskiej, bezpowrotnie odchodzą do lamusa. W czasach tranzycji konieczne jest przyjęcie nowych definicji rynku politycznego oraz marketingu politycznego, jako zagadnień z dziedziny zarządzania i cybernetyki społecznej. O czym należy pamiętać podejmując się tego wyzwania?

Po pierwsze – pole konkurencji nie będą stanowić, tak jak obecnie, hasła i obietnice wyborcze bez pokrycia, ani nawet wizerunek poszczególnych kandydatów, lecz idee, koncepcje, rozwiązania, projekty i programy.

Po drugie – istotne jest, aby elementy te charakteryzował immanentny obiektywizm. Każde rozwiązanie poddane pod publiczną debatę musi być wolne od pobudek ideologicznych i jako takie przedstawione w zestawieniu z innymi, alternatywnymi rozwiązaniami.

Można tym samym wyróżnić następujące funkcje nowego marketingu politycznego:

1. Informacyjna – informowanie jednostek i grup o działaniach innych jednostek i grup
2. Edukacyjna – przekazywanie jednostkom i grupom wiedzy o rozwiązaniach wypracowanych przez inne jednostki i grupy oraz umiejętności niezbędnych do ich wdrożenia
3. Afiliacyjna – nawiązanie i podtrzymanie pozytywnych kontaktów i współpracy przez jednostki i grupy z innymi jednostkami i grupami
4. Promocyjna – promowanie jednostek oraz zbiorowości kreujących i skutecznie wdrażających najlepsze, najbardziej racjonalne i efektywne pomysły oraz rozwiązania

Proponujemy zatem przyjęcie nowej definicji marketingu politycznego:

Marketing polityczny to zespół technik i narzędzi służących promowaniu idei, koncepcji, rozwiązań, projektów i programów, które zostały uznane przez mechanizm płynnej demokracji za najlepsze z obiektywnego (systemowego) punktu widzenia. Celem działań prowadzonych w ramach marketingu politycznego jest pozyskanie akceptacji społecznej dla wybranych rozwiązań oraz umożliwienie ich efektywnej realizacji.

Podziel się
Przeczytaj również
Komentarze

Nasi partnerzy

© 2017 Fundacja Wspierania Inicjatyw Młodzieżowych 4YOUth. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydawca serwisu Marketing Polityczny na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, Nr 94, poz. 658 ze zm.), wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów zamieszczonych na portalu www.marketingpolityczny.org jest zabronione.