Baza wiedzy

Szkolenia

Blog Corner Adam Raszewski

Tyrania mediów – opis zjawiska

15 czerwca 2013 r.

Współczesne media sukcesywnie zawłaszczają wolność jednostki
Współczesne media sukcesywnie zawłaszczają wolność jednostkifot.Oemus Media AG/ Wikimedia Commons

W dyskursie nad kondycją współczesnych mediów za niezwykle istotny aspekt uznać należy utajone, niewidoczne gołym okiem, a niezwykle destrukcyjne praktyki środków masowego przekazu. Ich wpływ jest bowiem wysoce szkodliwy i odciska się wyraźnym piętnem na samodzielności światopoglądowej jednostki.

Idea tyrana rozpala umysły ludzkie od momentu uformowania się pierwszych wspólnot politycznych. Antyczni Grecy polityków podejrzewanych o skłonności despotyczne skazywali, z zastosowaniem praktyki ostracyzmu, na dziesięcioletnią banicję. W Idy Marcowe 44 roku p.n.e. pod pomnikiem Pompejusza zasztyletowano tego, który swój ród wywodził od bogini Wenus; współczesny człowiek, przekonany o samowyzwoleniu spod jarzma XX ? wiecznych totalitaryzmów, dobrowolnie oddał się w niewolę mediów, tyrana najbardziej doskonałego spośród dotychczasowych.

Niegdyś państwo ? dzisiaj media
Destrukcyjne oblicze mediów przejawia się w różnorodnych dziedzinach życia społecznego, posiada natomiast jedną zasadniczą właściwość implikującą dalszą sekwencję zdarzeń ? ich tyraniczna siła wynika z powszechności. Popularyzacja niegdyś telewizji, a obecnie Internetu, sprawiła, iż dostęp do mediów przestał być dobrem luksusowym, a stał się towarem pożądanym. Akcja musiała spotkać się z reakcją, popyt napotkał podaż. Bardzo szybko specjaliści od badania rynku medialnego uświadomili sobie, iż błędem byłoby pozostać przy prostym dostosowywaniu treści do potrzeb odbiorcy i poczęli te nieuświadomione preferencje widza kreować. Możliwość partycypacji większości społeczeństw kulturowego Zachodu w odbiorze treści medialnych Wraz z takim przeformułowaniem perspektywy percepcji istoty mediów nastąpiło powtórne zdefiniowanie zasadniczych potrzeb jednostki, rozumianej jako pewien typ uśredniony. Praktykę tę obserwujemy zarówno we współczesnej polityce, jak i koncernach medialnych: punkt ciężkości znajduje się wyraźnie po stronie niewymagających odbiorców i to oni stanowią wiodący target sztabów PR-owych. Z uwzględnieniem ich potrzeb kreowane są strategie promocyjne stacji telewizyjnych, układane ramówki, o ich poparcie walczą liderzy partyjni, sięgając po kolejne, budzące niesmak, populistyczne slogany. Gdy media elektroniczne stały się przedmiotami codziennego użytku, a przestały pełnić rolę towarów luksusowych, upadła omnipotencja państwa, a zastąpiła ją wszechwładza środków przekazu. Dziś władza oderwała się od integralnie politycznego charakteru, ewoluując w stronę kulturową, a ujmując rzecz ściśle ? medialną. W kręgu państw respektujących zasady cyklicznych elekcji i parlamentaryzmu wykształciła się prawidłowość wskazująca, iż rząd posiada zakres uprawnień wprost proporcjonalny do siły sprawczej mediów i ich woli zaangażowania się w dany projekt polityczny. Media stały się tyranem całkowicie niespodziewanie i w obliczu absolutnej nieświadomości wielu.

Tyraniczna pozycja mediów mogła zaistnieć wyłącznie wskutek niepopularności idei wolności. Opisał to swego czasu znakomicie Erich Fromm w Ucieczce od wolności, scharakteryzował George Orwell, Gustaw Herling ? Grudziński, Aleksander Sołżenicyn. Dla większości osób wolność przybiera charakter abstrakcyjny ? nie potrafią oni jej zwizualizować, przełożyć na język czynników doczesnych i wymiernych. Jednocześnie odczuwają podświadomy lęk przed odpowiedzialnością; pragną myśleć i postrzegać otaczającą ich rzeczywistość podobnie jak większość, by móc odczuwać satysfakcję z przynależności do słusznej zbiorowości. Wszyscy wiemy, jak niekiedy trudno jest stanąć przeciwko zdaniu zbiorowości, sprzeciwić się grupie, zaakcentować indywidualne potrzeby, słowem: zachować się asertywnie. Tym bardziej samodzielność w sferze pryncypiów etycznych i kulturalnych należy do przypadków unikatowych ? jednostki na ogół obawiają się wykluczenia z kręgów towarzyskich, społecznej infamii, degradacji wyobrażeń o nich samych. Zasady etyczne nie mają bowiem postaci materialnej i rezygnacja z nich przychodzi istotom ludzkim znacznie prościej niż porzucenie wymiernych atrybutów codziennego życia. Lukę tę wypełnia demiurg zdolny zaoferować całościową wizję świata ? z systemem normatywnym, intelektualnym, aparatem poznawczym i kreacyjnym włącznie. Niegdyś rolę tę pełniło państwo, wyposażone w arsenał środków niezbędnych do całkowitego zawładnięcia jednostką. Wraz z osiągnięciem przez telewizję statusu medium ogólnie dostępnego, runął jeden z filarów rzeczywistych wpływów Lewiatana. Media zawładnęły zbiorową wyobraźnią, stanowiąc ideologiczną kontrpropozycję. Oferta medialna stała się całościowa i wszechogarniająca. Możemy w niej odnaleźć pierwiastki normatywne, społeczne, kulturalne, gospodarcze, religijne. Miarę nieszczęścia wskazuje fakt, iż jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jednostki (prawdopodobnie takowe wokół nas istnieją, jedynie wciąż ograniczona popularność ich life style?u nakazuje dyskretnie ujawniać swe cechy) czerpiące ogół wzorców i bodźców ze środków przekazu. Komunikacja z najbliższymi, inspiracja duchowa płynąca z kontaktu ze światem przyrody, kontemplacja sztuki ? to wszystko jest już dziś dla zmediatyzowanej generacji całkowicie passé. Legitymizacja wzorców nie dokonuje się już poprzez głos autorytetów, lecz aprobatę wyrażoną przez rówieśników wyposażonych w te same gadżety techniczne, podobny zakres słów do dyspozycji i zbliżoną wizję świata. Dziś już nie imponujące naturalnym pięknem i proporcją kształtów rzeźby klasyczne wyznaczają kanony estetyczne, lecz kontrowersyjne instalacje i sztuka użytkowa. To również przejaw zniewolenia poprzez sztukę ? gdy to, co prywatne, znajduje uzewnętrznienie w publicznych ekspozycjach, jednostka staje się odarta z godności i pozbawiona naturalnej, intymnej przystani, stanowiącej dotąd jej oazę bezpieczeństwa.
Świat medialny przejawia obecnie tendencje podobne do tych, które od kilkudziesięciu lat dostrzegalne są w sferze edukacji. Można by rzec, iż mamy do czynienia z analogonem mechanizmów i zjawisk cechujących europejskie szkolnictwo na przestrzeni ostatnich kilku dekad. W obu przypadkach czynnik decydujący stanowiło państwo. Pod jego kuratelą powstawała sfera norm zwyczajowych, kulturowych, praktyk formalnych i nieformalnych, ogólnie rzecz biorąc: reguł działania i aksjologii właściwej uniwersytetowi i centrum medialnemu. Zbieżność obu przestrzeni uwidaczniała się również w wyobrażeniu o charakterze dezyderatu, a więc potrzebie wykreowania jednostki odpowiadającej typowi mentalnemu pożądanemu przez kreatorów rzeczywistości komunikacyjnej. Przyznawanie koncesji na działalność podmiotów medialnych ? rzecz właściwa Polsce wczesnych lat 90. ? nie miało wszakże charakteru bezwarunkowego. Wytworzyło z jednej strony sieć powiązań biznesowo ? politycznych o charakterze oligopolicznym, a z drugiej ? skutkowało wykrystalizowaniem idei i wartości uznawanych za właściwe w kontekście promocji publicznej. Podobnie jak w przypadku szkolnictwa, siłą nośną stało się nadanie z łaski państwa. Z czasem wykształciły się zarówno media, jak i uczelnie prywatne ? nie znaczy to jednakże, iż złagodzeniu uległa intensywność destruowania wolności jednostki i jej samodzielności myślenia twórczego. Komercyjne media z jednej strony sprawniej władają bronią dywersyfikacji przekazu, z drugiej zaś ? dążą do maksymalizacji rzeczywistej władzy, pełniejszych i skuteczniejszych możliwości oddziaływania, by obywatel począł posługiwać się językiem właściwym dla narzucanego mu dyskursu. Ów przekaz stanowi grę, której obie strony dysponują nieproporcjonalnymi względem siebie narzędziami, a ich porównywalny potencjał z definicji stawia nadawcę w uprzywilejowanej sytuacji. Nieprzyznanie Telewizji Trwam miejsce na multipleksie stanowi najlepszy tego dowód ? fakt uprzedniego otrzymania i wypełniania wieloletniej koncesji o niczym nie świadczy. Cuius est condere, eius est tolere. Ten, kto dał, ten może i odebrać. Cenzura i manipulacja, wykluczanie pewnych treści, a także ich gradacja w oparciu o klucz interpretacji narzucony przez emitenta ? oto medialne instrumentarium formowania umysłu zniewolonego.

Czynnik kluczowy ? tożsamość
Podstawę tyranicznych działań koncernów medialnych, a zarazem fundament i najtwardsze jądro zniewolenia jednostki, stanowi bój o tożsamość odbiorcy. Praprzyczynę tego procesu stanowi wykorzenienie współczesnego człowieka z jego środowiska naturalnego ? rodziny, społeczności lokalnej, struktury zawodowej, grupy celowej. Owo oderwanie od tradycyjnych i najbardziej elementarnych instytucji dokonuje się nie tylko poprzez ? wypromowaną przez media ? rewizję pryncypiów i sposobów spędzania wolnego czasu, lecz także wzorzec emitowanego przekazu. Współcześnie postępuje globalizacja tegoż przekazu, popularyzacja (pseudo)wartości konstytutywnych dla pewnego kręgu kulturowego, rzutowanych na ogół społeczeństw danej cywilizacji. W konsekwencji pewne stereotypy i wyobrażenia stają się coraz powszechniejsze, przenikając świadomość członków wielu różnorodnych społeczności i stając się ? po ich podświadomej recepcji ? fundamentem procesów kulturotwórczych. Na bazie importowanych wyobrażeń, którą znacząca część danego społeczeństwa uzna za dla niej reprezentatywny, dokonuje się redefinicja dotychczasowych kategorii i rewizja treści, jakie kryją się za podstawowymi pojęciami istotnymi z punktu widzenia wspólnoty. Jednostki poczynają posługiwać się nieswoim językiem, w efekcie gubiąc właściwą percepcję kodów kulturowych i zdolność rozumienia rzeczywistości. Miary spustoszenia dopełnia fakt, iż świadomość wspomnianych procesów stanowi czynnik właściwy dla pewnego, nielicznego gremium jednostek. Większość trwa w stanie nieświadomości, nadal irracjonalnie adaptując wzorce i mechanizmy oglądu rzeczywistości narzucone (czy, mówiąc eufemistycznie, podsunięte) im przez nowego Pana.

Aby możliwe było wykreowanie konkurencyjnej tożsamości jednostki ? nowej tożsamości przez nowego Pana ? niezbędna stała się delegitymizacja dotychczasowych standardów etycznych i norm powszechnie uznanych za wiążące dla społeczności. W tym celu wykonano tytaniczną pracę w białych rękawiczkach: regularnie i metodycznie, krok po kroku podważano dawne reguły i prawidła konstytutywne dla tradycyjnej rzeczywistości, jednocześnie metodycznie zastępując je nowymi. W tym celu implementowano w przekazach filmowych obniżenie rygorów moralnych, przemycano kwestie dotąd uznawane za tematy tabu ? obecnie: za kwestie kontrowersyjne wymagające debaty publicznej. Przy czym nie dajmy się zwieźć: owa dysputa miała z góry opracowany scenariusz, mając toczyć się wedle uprzednio opracowanego schematu i z zastosowaniem skutecznych, acz dyskretnych środków perswazji. Tak było w latach 90. chociażby w odniesieniu do kwestii aborcji, a obecnie również w przypadku tzw. związków partnerskich czy też adaptacji wzorców rozwiązań kwestii światopoglądowych już obowiązujących w zachodniej Europie. Zastosowana w odniesieniu do tradycyjnych norm społecznych taktyka salami skutkowała postępującą dezaprobatą dla utrwalonej, dominującej dotąd sfery aksjologicznej i systematycznym zastępowaniem jej narzuconą moralnością uniwersalną, obcą polskiej kulturze i rodzimym wyobrażeniom. By nowy Pan mógł zaistnieć w umysłach poddanych, konieczne było odejście dawnego.

Jednocześnie nowy Pan ani myślach podmiotowo traktować swych poddanych. Od początku zdawał sobie sprawę, iż konieczne jest odwrócenie pojęć, zamiana kategorii dobra i zła, by jednostka miała trudność z rozpoznaniem elementarnych terminów aksjologicznych. Wówczas, gubiąc się w doczesnej rzeczywistości, udałaby się do przybytku nowej wiedzy: kosmopolitycznej, globalnej, trącącej kategorycznością i stylizowanej na nowoczesne wyobrażenie mądrości. Współczesny przekaz medialny reprezentuje cechy światopoglądu gnostycznego. Nacechowany jest przesadą, hiperbolami, dezaprobatą dla wszystkiego, co umiarkowane, klarowne, złożone. Odznacza się pozorną symplifikacją postaw, szczególnie w odniesieniu do dylematów etycznych. Jednocześnie owo bezgraniczne łamanie konwencji i wykraczanie poza utrwalone kanony posiada swoją przyczynę w postaci potrzeby całkowitego wyeliminowania nisz i oaz, w których jednostkowa, wolna od popędów i instynktów zbiorczych świadomość mogłaby przetrwać. Media żyją tylko wówczas, gdy ingerują i pochłaniają coraz to nową, kolejną sferę życia człowieka. Parcie naprzód wypełnia i określa sens ich trwania.

Informacja ? narzędzie tyranii
Tyranię swą uprawiają między innymi za pomocą informacji. Wywiązują się z tego zadania bardzo zręcznie. Przedstawiają odbiorcy wrażenie, jakoby środki przekazu odpowiadały na zapotrzebowanie jednostki spragnionej wiedzy i nieustannie aktualizowanych informacji. Jednocześnie traktują go silnym strumieniem informacji, komentarzy, ekspertyz, wiadomości z zakresu show businessu i polityki, a więc sfer mających ograniczony wpływ na funkcjonowania obywatela, acz niezwykle popularnych i atrakcyjnych pod względem medialnym. Widz, bombardowany całodobowym przekazem informacji, nierzadko rozbieżnych i odmiennie interpretowanych, traci poczucie bezpieczeństwa, czuje się zagubiony i złakniony odwołania do kogoś, kto wie i rozumie więcej. Świadomy własnych ograniczeń, poczyna coraz bardziej bezkrytycznym wzrokiem spoglądać na interpretacje prezentowane w mediach. Przy czym środki przekazu jedynie dostarczają informacji, nie pozwalają natomiast zrozumieć, co w pełni koreluje z interesem samych emitentów, pragnących utrzymać jednostkę w stanie ograniczonego krytycyzmu.
W tym szaleństwie jest metoda. By wiedzieć, a ową wiedzę postrzegać jako zrozumienie prezentowanej materii, widz musi otrzymać zwiększoną ilość informacji podanych w sposób dynamiczny: z zastosowaniem żywych obrazów, atrakcyjnych, przykuwających uwagę, skocznych dźwięków, które przykują jego uwagę. Tak sformułowane komunikaty często okraszone bywają symbolami, najczęściej ubogimi w rzeczywistą treść, lecz skutkującymi pozytywnymi skojarzeniami i pozwalającymi odwrócić uwagę od merytorycznego wymiaru zjawiska ukazywanego na ekranie. Informacje przemijają szybko, a ich nadawcy stroniąc od potrzeby wzbudzenia w widzu refleksji i odwołania do obiektywnych wartości. Bardzo popularne są dwuznaczne metafory, parafrazy, paralele o niemałym ładunku kontrowersyjności. Boom informacyjny żywi się prowokacjami, deprecjacją kanonów. Wolność osobowa i krytycyzm jednostki to kategorie zakazane, mogące zdezawuować postępujące zniewolenie. Ich najbardziej obawiają się decydenci systemu, gdyż skala opresyjności medialnej przedstawia się dalece bardziej dokuczliwie niż ograniczenia ustrojowe. Czymże bowiem jest nawet niewola polityczna wobec więzów nałożonych samodzielnemu umysłowi?

Doskonały przykład zwichniętej hierarchii treści prezentowanych we współczesnych mediach stanowią telewizje informacyjne emitujące swe programy nierzadko przez całą dobę. Kładą one dominujący nacisk na bieżące wiadomości, szybkie relacje, krótkie analizy. Taka forma przedstawiania zdarzeń dokonujących się w przestrzeni publicznej sprawia wrażenie istotności uproszczonych komunikatów i pozornych charakterystyk. Wspomniane czynniki narracji nierzadko nie wypełniają nawet elementarnego warunku ścisłości, próby zrozumienia, zważenia racji obu stron, by móc w zgodzie z etyką dziennikarską wyprowadzić wiarygodne, rzetelne wnioski. Widz poczyna przypuszczać, iż skoro wspomniane treści wiodą prym w formule przekazu, a na głębsze rozważania, poparte pytaniami o charakterze normatywnym, przewidziano bardzo niewiele czasu, toteż widocznie taki jest znak czasów i konstatację tę należy przyjąć za aksjomat. Tymczasem wymóg sine qua non dążenia do prawdy stanowi pogłębiona, rzeczowa analiza i zweryfikowanie komunikatów w przekazach pochodzących z różnorodnych, niezależnych względem siebie źródeł. Tyranem jest ten, kto podważa przyjęte imponderabilia i kwestionuje pryncypia zakorzenione w mentalności społeczności i ją  współtworzące. W tym przypadku prawidłowość ta dokonuje się poprzez weryfikację postrzegania prawdy: nie jest już nią ? za koncepcją Arystotelesowską ? zgodność twierdzenia z rzeczą, lecz informacja czy też wersja wydarzeń najczęściej pojawiająca się w środkach przekazu. Wówczas odbiorca na ogół rezygnuje z potrzeby uzyskania logicznego i spójnego dowodzenia danego stwierdzenia. Na ogół kontentuje się popularnością i powtarzalnością zasłyszanej wersji. Aktywność poznawcza to niezwykle rzadka cnota.

Tyranem jest również ten, kto prowadzi do zniewolenia, twierdzenia fałszywe podając za autentyczne, wiarygodne stwierdzenia. Media nie stronią także od kreacji nieprawdziwych wyobrażeń dotyczących także samych odbiorców. Widzowie, słuchacze, internauci: konsumenci towaru medialnego, przekonani o swojej nadrzędnej funkcji jako klientów i obiektów trosk szefów koncernów medialnych, trwają w stanie ułudy i co jakiś czas brutalnie wyprowadzani z błędu kolejnymi niskowartościowymi produkcjami. Gdy oburzenie marną jakością programu opada, a pamięć ludzka wymazuje koszmarne doświadczenie niesmaku, wkrótce na wokandę wraca innowacyjna formuła programu, o jeszcze bardziej ekscentrycznej tematyce i sensacyjnej formule. Ich główną zasadę wyraża chęć zmonopolizowania refleksji odbiorcy, bycia postrzeganymi jako rozwiązanie całościowe i bezalternatywne, niedopuszczające do głosu kultury wysokiej i zagadnień o charakterze metafizycznym. Media o silnie informacyjnym profilu zjednują sobie klientów, uzależniając ich od siebie adekwatną formułą programów i zrozumiałym językiem. Odbierają nam tożsamość, sprawiając, iż poczynamy mówić ich językiem, myśleć w oparciu o obce nam kategorie i  schematy. W rzeczywistości pozyskiwana przez nas wiedza potoczna ma charakter fragmentaryczny. Nie dostarcza pogłębionej prawdy o człowieku, jego motywacjach, namiętnościach, pragnieniach. Nie stawia sobie zresztą nawet takiego celu, by kategorie te rozwikłać. Zadaniem większości współczesnych mediów jest stać się głosem odbiorców zmęczonych codziennymi, życiowymi doświadczeniami, a jednocześnie nieprzejawiających ambicji twórczego postrzegania newsów, które wypełniają ich życie. Takie audytorium stanowi gremium najbardziej podatne na manipulację.

Obrona w sytuacji dysproporcji
Dzisiejsze media to potężny przeciwnik, dysponujący możliwościami oddziaływania na całokształt życia współczesnego człowieka. Walka o pryncypia ma charakter złożony i wielowymiarowy: toczy się przede wszystkim w wymiarze jednostkowym. Nie istnieje uniwersalne panaceum na ingerencję mediów w sferę prywatności i kategorii etycznych. Każda jednostka zmuszona jest stoczyć w obronie autonomii swego umysłu osobny, specyficzny bój, którego rezultat stanowi pochodną jej odporności, siły woli i świadomości zagrożeń. Podejmować, oczywiście, należy pewne działania: dywersyfikacja źródeł informacji, twórcze przeżywanie własnej egzystencji, dążenie do wypracowania mechanizmów pozyskiwania komunikatów poza nurtem establishmentowym. Mimo upadku reżimów totalitarnych, suwerenność światopoglądowa jednostki wciąż jest zagrożona. Zmienił się przeciwnik ? stał się bardziej ukryty, mniej wyrazisty. Lecz nie przestał zagrażać świadomości obywateli, swą tyraniczną pracę realizując każdego dnia, z wytrwałością i świadomością własnej mocy. By z takim rywalem stanąć w szranki, potrzeba niemałej odwagi i samozaparcia. Porażka w boju kosztować będzie drogo. Ale hańbą okryją się tylko ci, którzy przyłbicy nie podnieśli i oręża nie chwycili.

Podziel się
Przeczytaj również
Komentarze

Nasi partnerzy

© 2017 Fundacja Wspierania Inicjatyw Młodzieżowych 4YOUth. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydawca serwisu Marketing Polityczny na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, Nr 94, poz. 658 ze zm.), wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów zamieszczonych na portalu www.marketingpolityczny.org jest zabronione.