Baza wiedzy

Szkolenia

Rozmowa  Demokracja 2.0

Rozmowa z Adamem Kotuchą, szefem Partii Demokracja Bezpośrednia

Marketing Polityczny, 25 lutego 2013 r.

Adam Kotucha, szef pierwszej całkowicie demokratycznej partii w Polsce.
Adam Kotucha, szef pierwszej całkowicie demokratycznej partii w Polsce.źródło: własne

Swoją wiarę w demokratyczne ideały przekształcił w spójny i konkretny program polityczny, a jego styl przywództwa ? w odróżnieniu od znienawidzonego, opatrzonego mainstreamu polskiej polityki ? budzi podziw i szacunek. Szefowie innych partii robią wszystko, aby jak najczęściej pojawiać się w mediach. On ? krakowski gentleman, dobrowolnie ustępuje pola innym działaczom i ? zgodnie z demokratycznym duchem swojej partii ? zachęca ich do większej aktywności. Adam Kotucha, przewodniczący Partii Demokracja Bezpośrednia w rozmowie z MP.

MP: Z władzą jest podobnie jak z miłością. Jeśli się jej nie zdobędzie, można jedynie obiecywać i sprawiać wrażenie, że jest się dobrym kochankiem. Co udało się Panu osiągnąć w PO, zanim ją Pan opuścił?

Adam Kotucha: Kiedy pięć lat temu wstępowałem do Platformy Obywatelskiej, była to opcja, która deklarowała walkę z wszelkimi przejawami autorytaryzmu w sprawowaniu władzy ? także wewnątrz ugrupowania. Opowiadała się za obywatelskim społeczeństwem, powstrzymaniem inwigilacji, jednomandatowymi okręgami wyborczymi, zniesieniem immunitetów. Szybko jednak spełnił się Orwellowski scenariusz: ?Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.? Platforma, którą oglądamy dzisiaj to właśnie orwellowska świnia, która upodobniła się do systemu, z którym chciała walczyć.

Pełniąc funkcje sekretarza PO w jednej z dzielnic Krakowa, a także członka władz młodzieżówki, podejmowałem różne działania, aby zdemokratyzować funkcjonowanie partii od wewnątrz. Chciałem przede wszystkim zwiększyć udział młodych ludzi w podejmowaniu decyzji. Przez ?młodych? rozumiem tutaj nie tylko ludzi młodych wiekiem, ale głównie sposobem myślenia ? otwartych na nowe inicjatywy, kreatywnych. Jabłko jednak zdążyło już ?zgnić? i moje próby napotkały na zdecydowany opór krakowskiego kierownictwa Platformy, którego nastawienie mimo głoszonych ideałów bliższe było bliższe mentalności polityków poprzedniego ustroju.

Wniosek oczywisty – zamiast próbować reanimować martwego, po wyborach prezydenckich w 2010 roku, gdy Platforma zdobyła w Polsce pełnię władzy, postanowiłem opuścić ugrupowanie. Traf chciał, że dwa lata później po protestach antyACTA poznałem w Internecie wspaniałych, nowocześnie i demokratycznie myślących ludzi i mogłem razem z nimi współtworzyć Demokrację Bezpośrednią. Dzięki temu mogę dziś w ramach DB dużo efektywniej walczyć o te ideały, które odrzuciła Platforma, niż próbując nadal będąc w PO, reformować je od wewnątrz. Byłoby to działanie w stylu Barona Münchhausena, który sam siebie z bagna wyciągał za włosy.

Partia DB to partia zupełnie nowego typu. Dlaczego obawiał się Pan udzielić nam wywiadu?

W tradycyjnej partii ? takiej jak obecne opcje parlamentarne ? przewodniczący ma niemal nieograniczoną władzę. Może dowolnie przyjmować i wykluczać członków, obciążać karami finansowymi głosujących wbrew jego woli, a nawet ustalać kolejność list wyborczych. W Demokracji Bezpośredniej jest zupełnie inaczej ? przewodniczący pełni jedynie funkcje reprezentacyjne ? o programie czy kierunkach rozwoju decydują wszyscy członkowie. Przewodniczący reprezentuje ideę, organizację, jej członków oraz program.

Skąd obawy przed wywiadem? Choć obecnie mam zaszczyt pełnić funkcję reprezentanta DB to staram się unikać eksponowania swojej osoby, a także zabiegam o to, by wypowiedzi mediom udzielali także inni członkowie ? zwłaszcza przedstawiciele struktur terenowych lub koordynatorzy konkretnych akcji. Nie może być tak, by egalitarna idea demokracji bezpośredniej kojarzyła się tylko i wyłącznie z jedną osobą, bo to pierwszy krok w stronę wypaczenia początkowych założeń.

Ludzie zawsze będą różnić się pomiędzy sobą ? nie tylko pod względem zdolności, wiedzy, czy umiejętności, ale także doświadczenia i motywacji. Dlaczego to właśnie Pan został liderem Partii DB?

O to należałoby zapytać Walne Zgromadzenie [uśmiech]. Przewodniczący musi znać ideę, jej prawny i światopoglądowy fundament, program, a wspomniane elementy potrafić zaprezentować szerszej publiczności. W pewnym sensie strzeże także, by początkowe założenia ruchu nie były wypaczane w toku działania partii. Zapewne członkowie Demokracji Bezpośredniej uznali, że w zakresie tych wymogów będę najodpowiedniejszy spośród kandydatów. Robię wszystko by nie zawieść.

Partia to tylko element oddolnego ruchu społecznego, który tworzymy

Czy celem Partii DB jest wygrana Waszych kandydatów w jakichkolwiek wyborach (lokalnych, ogólnokrajowych)? Czy widzi Pan się kiedyś w roli premiera?

Wewnątrz organizacji trwa ciągła debata na temat działań, które doprowadzą w Polsce do wprowadzenia ustroju demokracji bezpośredniej, a przynajmniej maksymalnej kontroli obywateli nad politykami. Wydaje się, że obecnie przeważa koncepcja, z którą osobiście się zgadzam, aby uczynić z partii jedynie formalną komórkę, która pozwoli w wypadku wyborów łatwo zarejestrować komitet i wystawić kandydatów. Innymi słowy, w przeciwieństwie do większości partii, chcemy podejmować także liczne działania pozawyborcze na rzecz naszej idei. Partia to tylko element oddolnego ruchu społecznego, który tworzymy. W ruchu tym znajdują się ludzie o kompletnie odmiennych poglądach: od lewej do prawej strony sceny politycznej. Łączy ich nadrzędny cel ? demokracja. W takim ruchu demokrację bezpośrednią można wprowadzać wieloma drogami ? sądową, próbując egzekwować konstytucyjne prawo do demokracji bezpośredniej, czy referendalną. W grę wchodzi też praca oddolna w samorządach ? od poziomu gmin. W związku z tym traktujemy start w wyborach i wprowadzanie demokracji bezpośredniej z poziomu parlamentarnego jako jedną z możliwości. Wyżej niż rozgrywkę polityczną stawiamy inicjatywy obywatelskie.

Na drugie pytanie odpowiem krótko – nie. Demokracja Bezpośrednia powstała by zabrać władzę politykom i oddać ją obywatelom. Niepotrzebny jest do tego gabinet premiera, bo w najgorszym wypadku można wprowadzić demokrację bezpośrednią z poziomu parlamentarnego. Jeśli wyborcy chcieliby powierzyć nam misję tworzenia rządu to rząd ten albo pochodziłby wyjątkowo z powszechnego wyboru (a zatem odbyłyby się wybory rządu i miałby on mandat obywateli a nie Sejmu) albo byłby to rząd wielu partii ponad podziałami, tak jak funkcjonuje to w Szwajcarii. Te dwie główne koncepcje na wyłonienie rządu ścierają się obecnie w partii. Na pewno byłyby to w ten sposób rządy fachowe. Ja znam ideę demokracji bezpośredniej, ale nie jestem fachowcem.

Podziel się
Przeczytaj również
Komentarze

Nasi partnerzy

© 2017 Fundacja Wspierania Inicjatyw Młodzieżowych 4YOUth. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydawca serwisu Marketing Polityczny na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, Nr 94, poz. 658 ze zm.), wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów zamieszczonych na portalu www.marketingpolityczny.org jest zabronione.