Baza wiedzy

Szkolenia

Historia  Kampanie & Wybory

Pierwsze wybory prezydenckie III RP

Wojciech K. Szalkiewicz, 9 czerwca 2013 r.

Stanisław Tymiński - wielka niewiadoma, a zarazem wielki przegrany pierwszych wyborów prezydenckich.
Stanisław Tymiński - wielka niewiadoma, a zarazem wielki przegrany pierwszych wyborów prezydenckich.

Podział obozu ?Solidarności?, który dokonał się na początku lat 90. XX wieku przyśpieszyły pierwsze wolne wybory Prezydenta RP[i], które odbyły się pod koniec 1990 roku. Jako główni konkurenci wystartowali w nich bowiem dwaj liderzy tego obozu: Lech Wałęsa, przewodniczący NSZZ ?S? oraz ówczesny premier Tadeusz Mazowiecki.

Kampanie obu kandydatów opierały się głównie na prezentowaniu ich powszechnie znanych postaci i haseł (Sto milionów dla każdego i Nie chcę być Prezydentem, ale muszę ? L. Wałęsa oraz Siła spokoju i Uparcie do przodu ? T. Mazowiecki) za pośrednictwem telewizji, plakatów i ulotek. Taka forma komunikacji z wyborcami wynikała nie tylko z możliwości technicznych sztabów wyborczych, ale i sytuacji społeczno-politycznej.

W związku z tym, iż T. Mazowiecki, jako premier rządu ?firmował? niepopularne już wtedy reformy gospodarcze (i ich skutki społeczne), wygrana L. Wałęsy była niemalże pewna. Dlatego też sztab przewodniczącego ?S? nie stosował żadnych skomplikowanych metod oddziaływania na wyborców. Z kolei sztab T. Mazowieckiego, mimo iż był zdecydowanie lepiej zorganizowany, nie umiał ?sprzedać swojego towaru? ? źle prezentował swojego kandydata, chociaż precyzyjniejsze byłoby stwierdzenie, że kandydat sam się źle prezentował.

?Reklamowanie Mazowieckiego podobne było do organizowania kampanii prezydenckiej Hamletowi? ? wyznawał jeden z członków sztabu premiera[ii]. I rzeczywiście. ?Premier nie nadawał się na wiecowego oratora, w związku z czym do minimum ograniczył liczbę swoich wystąpień publicznych, a na licznych spotkaniach w terenie agitowali za jego kandydaturą zwolennicy o znanych nazwiskach. Startując w powszechnych wyborach prezydenckich, najbardziej personalnych spośród tych, jakie zna współczesna demokracja, Mazowiecki upierał się przy założeniu, że nie jego osoba jest istotna, ale program, jaki reprezentuje. Tendencji do samoizolacji nie potrafił przełamać jego rozgadany i nadmiernie intelektualny sztab wyborczy, w którym obok szefa ? Henryka Woźniakowskiego, główną rolę odgrywali: Aleksander Hall, Marcin Król, Bronisław Geremek, Andrzej Wielowieyski i Władysław Frasyniuk. (?) W efekcie panującego w sztabie bałaganu powstawały rozmaite buble, rodzaju oficjalnego życiorysu kandydata, napisanego w tak smętnym stylu, że ktoś złośliwy zaproponował dopisanie na końcu zdania: ?w związku z tym proszę o przyznanie mi renty inwalidzkiej I klasy?. Szczególnie dotkliwy okazały się błędy ekipy przygotowującej audycje telewizyjne, w której ? co ciekawe ? znalazło się kilku doświadczonych reżyserów (m.in. Jacek Skalski, Krzysztof Krauze, Marcel Łoziński). (?) W końcowym okresie kampanii telewizyjnej, zdając sobie sprawę z jej nadmiernej statyczności i małej ofensywności, zdecydowano się na zastosowanie propagandy negatywnej w stosunku do Wałęsy. Jej głównym narzędziem stały się zrealizowane przez Marcela Łozińskiego filmiki. Na jednym z nich wałęsowska siekiera odcinała Polskę na mapie Europy od zachodu, na innym zaś ta sama siekiera rozbijała budzik precyzyjnie wcześniej naprawiony przez tajemniczą rękę (zapewne Mazowieckiego). Pokazano także mapę Polski, na której w miejscu Warszawy pojawiał się Gdańsk oraz naśmiewano z wykorzystywania przez obóz Wałęsy piłsudczykowskich sentymentów. ?To nie jest marszałek Piłsudski, to kapral Wałęsa? ? brzmiał podpis pod plakatem przewodniczącego ?Solidarności?. (?) Negatywna kampania okazała się podwójnym błędem: po pierwsze kłóciła się z lansowanym dotąd modelem kampanii Mazowieckiego, przedstawianym jako najbardziej kulturalny i wyłącznie merytoryczny, po drugie zaś skierowana była pod niewłaściwym adresem?[iii].

Olbrzymią niespodzianką tej kampanii były wyniki I tury wyborów, która odbyła się 25 listopada 1990 roku. L. Wałęsa nie tylko nie wygrał jej ?w cuglach?, ale osiągnął stosunkowo słabe poparcie ? 39,96 proc. Jednak prawdziwą sensacją stało się drugie miejsce, które zajął Stanisław Tymiński, posiadający paszport Polski, Kanady i Peru, przedsiębiorca i milioner, który nie zawahał się Dla Ojczyzny ratowania wrócić się przez morze ? jak głosił jeden z jego sloganów. Z Hasłem naszym jedność będzie i Ojczyzna nasza ? uzyskał 23,1 proc. głosów. Trzeci ? T. Mazowiecki uzyskał poparcie 18,1 proc. głosujących.

Sukces S. Tymińskiego, chociaż pokazał siłę mediów w kreowaniu konkurenta w walce wyborczej, jest do tej pory zagadką. Wydaje się jednak, że jej rozwiązania należy szukać raczej w socjologii (zeitgeist theory) niż w marketingu politycznym. Poparcie jakie uzyskał mogło być wynikiem poszukiwań przez elektorat kandydata stanowiącego alternatywę dla układu solidarnościowo-postkomunistycznego, który de facto rządził wówczas krajem.

?Skrajna ogólnikowość, naiwność, a często wręcz wewnętrzna sprzeczność wywodów Tymińskiego nie przeszkadzały ogromnej liczbie wyborców, dostrzegających w nim męża opatrznościowego. Odczucie to wzmacniały audycje wyborcze, w trakcie których rozhisteryzowani ludzie wyrażali swoje poparcie i uwielbienie dla Tymińskiego. Atmosfera jego spotkań ze zwolennikami ? coraz gorętsza w miarę zbliżania się daty wyborów ? żywo przypominała spotkania idoli muzycznych z fanami. Podobną funkcję spełniały wiernopoddańcze listy od wyborców, czytane przed kamerami przez Tymińskiego. (?) Skuteczność przybysza z Kanady, nie wynikała jednak z zastosowania w audycjach telewizyjnych jakichś niezwykłych środków socjotechnicznych. Swój sukces zawdzięczał pojawieniu się na scenie politycznej w momencie, w którym spora część wyborców oczekiwała na kandydata zasadniczo odmiennego od pozostałych, jednym słowem kandydata nie uwikłanego w dotychczasowe spory polityczne, zarówno te sprzed, jak i po 1989 roku, a zarazem symbolizującego sukces, o jakim marzyło wielu Polaków. Zamożny i egzotyczny Tymiński, równie ostro co ogólnikowo krytykujący politykę gospodarczą rządu, świetnie do tej roli pasował. Drugą grupę wyborców Tymińskiego stanowili ludzie tęskniący za czasami PRL, nie identyfikujący się jednak tak jednoznacznie z lewicową orientacją. Kierowała nimi głównie niechęć do ?Solidarności? (a zatem Wałęsy i Mazowieckiego), jak i całej dawnej opozycji antykomunistycznej, z drugiej zaś strony ? poczucie wstydu i nieufność ? które nie pozwalały im oddać głosu na Cimoszewicza. W szczególności dotyczyło to wielu mieszkańców wsi i małych miasteczek, które okazały się głównym zapleczem politycznym Tymińskiego?[iv].

W drugiej turze (9 grudnia) sensacji już nie było. Wałęsę, poparło 74,25 proc. biorących udział w głosowaniu, Tymińskiego ? 25,75 proc. Do takiego wyniku przyczyniły się głównie media, które niezależnie od reprezentowanych przez siebie opcji politycznych, jednoznacznie poparły Lecha Wałęsę, stając się niemal ?organami propagandowymi? jego sztabu[v].

Na przemian wychwalano jego zasługi i przeprowadzano debaty pseudoekspertów[vi], w których zastanawiano się nad zdrowiem psychicznym Stanisława Tymińskiego, czy też jego agenturalnością. W kampanii dezawuowania kontrkandydata Wałęsy koncentrowano się na jego życiorysie, zarzucając mu niejasną przeszłość, w tym zwłaszcza rzekomo tajemnicze pobyty w Libii oraz nielegalne interesy w Peru. Spory rozgłos nadano wiadomości, że został przed laty zwolniony z odbywania służby wojskowej dzięki opinii wydanej przez psychiatrę. Nagonka nasiliła się po oskarżeniu Wałęsy o współpracę z komunistyczną SB, które w ramach riposty rzucił publicznie Tymiński. Sam Stanisław Tymiński także dostarczał mediom materiału do kpin ze swojej kandydatury opowiadając się między innymi za koniecznością pozyskania przez Polskę broni masowego rażenia.

Najbardziej znanym ?rekwizytem? tej kampanii była ?czarna teczka? S. Tymińskiego, który twierdził, że zawiera ona materiały kompromitujące Wałęsę. Poruszał się on z nią od początku kampanii, a nawet trzymał ją na swoim plakacie wyborczym. Dlatego też datę jej publicznej ?prezentacji? ? 1.12.1990 roku ? należy uznać, za prapoczątek jawnego wykorzystywania materiałów kompromitujących przeciwnika politycznego w historii polskich kampanii wyborczych[vii]. Mimo, iż do dzisiaj nie wiadomo, co Tymiński miał w tej ?czarnej teczce? stała się ona dla wielu wyborców argumentem dyskredytującym Wałęsę[viii].

Po wyborach okazało się, że wspomniana wyżej informacja o pobytach S. Tymińskiego w Libii była nieprawdziwa, a jej źródłem miała być ?pomyłka? komputera MSW, który nie rozróżnił ?Toronto? od ?Trypolisu?. Przy tej okazji wyszło na jaw, że spora część informacji na temat Tymińskiego pochodziła właśnie z MSW oraz wojskowych służb specjalnych, które wyraźnie nie zachowały w tej sprawie bezstronności i apolityczności. Tym samym pojawienie się tych ?informacji? należałoby uznać za pierwszy w dziejach III Rzeczpospolitej przypadek ?zakulisowego? wykorzystania teczek do celów walki politycznej.

Artykuł pochodzi z przygotowywanej do druku książki: W. K. Szalkiewicz ?Praktyki manipulacyjne w polskich kampaniach wyborczych?.


[i] W. Jaruzelski został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na Prezydent PRL 19.07.1989 roku (od 31.12.1989 r. był Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej). Zmiana trybu wyboru głowy państwa stała się możliwa dzięki zmianie Konstytucji i ustawy o wyborze prezydenta z 27.09.1990 roku.

[ii] R. Boys, Nagi prezydent. Życie polityczne Lecha Wałęsy, Aneks, Londyn 1995; s. 288

[iii]A. Dudek, Historia polityczna Polski (1989-2005), Arcana, Kraków 2007, s. 112-115.

[iv] Tamże, s. 118 i 117.

[v]4.12.1990 r. TVP1 nadała audycję o prywatnym życiu Tymińskiego w Kanadzie. Wynikało z niej, że głodzi on własne dzieci i bije żonę, Peruwiankę Gracielę, która brała udział w kampanii wyborczej, stając się przedmiotem niewybrednych drwin i ataków. Po kilku latach Tymiński wygrał z telewizją proces o zniesławienie.

[vi] ?Jeżeli wygra ten indiański Mesjasz, ten hochsztapler, który już z Polski zrobił pośmiewisko, to za to każdy z nas będzie odpowiedzialny. Ale chcę też powiedzieć z całą mocą: to, że ten indiański Mesjasz mógł osiągnąć to co osiągnął, jest wynikiem tej kampanii politycznej, której byliśmy świadkami. Bowiem Tymiński jest w istocie rzeczy karykaturą stylu politycznego, który ty Lechu na swoich mitingach zainicjowałeś. To ty Lechu mówiłeś do tłumu: ?każdy z was może być prezydentem?, nieważna edukacja, a jak ktoś zna francuski to go nawet obciąża. Skoro każdy, to dlaczego nie Tymiński?? (fragment wypowiedzi A. Michnika podczas spotkania Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego 28.11.1990 r., wykorzystana w filmie W Solidarności (1991) w reż. B. Sulika).

[vii] Tego dnia doszło do jedynego w tej kampanii wspólnego spotkania Wałęsy z Tymińskim przed kamerami telewizyjnymi w formule równoległej konferencji prasowej, w której uczestniczyło kilkudziesięciu dziennikarzy. Jednak przerodziło się ono w zmasowany atak na Tymińskiego, który przypierany do muru oświadczył, że w stojącej obok niego czarnej teczce trzyma materiały kompromitujące Wałęsę i zagroził ich ujawnieniem. Siedzący obok Wałęsa zareagował natychmiast, kategorycznie żądając od konkurenta ujawnienia jej zawartości.

[viii] Zob. P. Bazylko, P. Fąfara, P. Wysocki, Czarna teczka. Rzecz o sztabie wyborczym Stanisława Tymińskiego, w: M. Grabowski, I. Krzemiński, Bitwa o Belweder, MYSL i Wydawnictwo Literackie, Warszawa-Kraków 1991.

Wojciech K. Szalkiewicz

Wojciech K. Szalkiewicz

Wykładowca Olsztyńskiej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania, specjalista w dziedzinie marketingu politycznego, autor książek: ?Sztuka wojny politycznej?, ?Kandydat, czyli jak wygrać wybory? oraz ?Marketing polityczny. Barwy walki?.

Podziel się
Przeczytaj również
Komentarze

Nasi partnerzy

© 2019 Fundacja Wspierania Inicjatyw Młodzieżowych 4YOUth. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydawca serwisu Marketing Polityczny na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, Nr 94, poz. 658 ze zm.), wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów zamieszczonych na portalu www.marketingpolityczny.org jest zabronione.