Baza wiedzy

Szkolenia

Blog Corner Konstanty Chodkowski

Marketing polityczny - ostrożnie z ogniem

28 stycznia 2013 r.

Kto ponosi odpowiedzialność za wybór kiepskich polityków?
Kto ponosi odpowiedzialność za wybór kiepskich polityków?źródło: własne

Ile odpowiedzialności spoczywa na spin-doktorze partii, która poprowadzi państwo na skraj przepaści? Jeśli spin-doktor zafunduje medialny sukces politykowi, który nie reprezentuje sobą nic więcej ponad chęć objęcia władzy, to komu mieć to za złe? Wydaje się, że dziś rzadko który doradca polityczny zadaje sobie podobne pytania.

Większość znanych mi osób, które parają się marketingiem politycznym, bez emocji opowiada mi jacy to ludzie są naiwni, na jak prymitywne metody perswazji są skłonni się nabrać. ?Zrób tak ? kupią to? mówią beznamiętnie, ?żyjemy w epoce masowej dezinformacji ? nikt przecież nie sprawdzi, czy klient mówił prawdę?. Liczy się dobre wrażenie, uśmiech, liczy się odpowiednie ustawienie przed kamerą, dobór słów, zwraca się uwagę nawet na prawidłowe zestawienie faktów w życiorysie polityka ? powinien być odpowiednio ?swojski?, żąda się, by był ?jednym z nas?, by pochodził z biednej rodziny, by nie grzeszył wykształceniem, nie był zbyt bogaty, zbyt mądry a już na pewno zbyt pewny siebie. Społeczeństwo zamknięte w marketingowych ramach prowadzenia polityki skazane jest na dyktat przeciętności ? niepowstrzymana machina ?newsów?, ?strategii komunikacyjnych? i ?przekazów dnia? bez trudu tłamsi wszelką głęboką refleksję polityczny a także skutecznie izoluje elity intelektualne od przedmiotu ich działalności ? od życia swojego społeczeństwa.

A przecież życie społeczne, któremu wyraz nadaje m. in. sfera polityki, to coś więcej, niż wystąpienia w radiu, wywiady dla prasy, gromadzenie poparcia czy ?lajków? na facebook-u. Polityka to sztuka rządzenia, sztuka rozwiązywania problemów, sztuka koncyliacji i szukania dobrych rozwiązań. Zgodnie z arystotelejskim paradygmatem państwo zostało stworzone po to, aby życie było dobre, a nie po to, by móc wygrywać w nim wybory. Elekcja to tylko maleńka, nieznaczna część demokratycznego procesu rządzenia. Polityk z prawdziwego zdarzenia to ktoś, kto zna się kompletnie na wszystkim: począwszy od ekonomii, przez sprawy socjalne, problemy demograficzne, przez zagadnienia prawne, stosunki międzynarodowe, po kulturę i antropologię. Na politykach spoczywa dziś większa odpowiedzialność niż kiedykolwiek wcześniej w historii ludzkości, bo i świat rozwija się w niebywałym tempie. Dziś nie wystarczy mieć pojęcie o tym, jak rozesłać rycerzy po całym państwie by jak najskuteczniej i jak najniższym kosztem wymusili na swoich wasalach pobór podatku. Dziś do funkcjonowania w środowisku politycznym wymagana jest biegła znajomość trzech języków obcych (ile języków zna premier, wicepremier, prezydent w naszym kraju?), zręcznego posługiwania się aparatem prawno-administracyjnym, świadomość zagrożeń płynących z podjęcia każdej jednej decyzji wobec państwa. Byłbym gorącym zwolennikiem marketingu politycznego, gdyby ten chociaż neutralnie oddziaływał na ?jakość? tkanki politycznej w moim kraju. Tak jednak nie jest.

Kto jest winny? Ten, kto oszukał, czy ten, kto dał się nabrać?

Jeśli spin-doktor zafunduje medialny sukces politykowi, który nie reprezentuje sobą nic więcej ponad chęć objęcia władzy, to ? pytam się ? komu mam mieć to za złe? Kto jest winny? Ten, kto oszukał, czy ten, kto dał się nabrać? Już dziś, jako politolog, mam pełne ręce roboty. Wobec każdego, najmniejszego, beznamiętnego gestu tego czy owego doradcy politycznego jestem zmuszony szukać gdzie się da wielotysięcznych grantów na programy dokształcania młodzieży, która w perspektywie 10 lat znajdzie się przed obliczem gigantycznego wyzwania współczesności: jak nie dać się nabrać? Każde kolejne pokolenie coraz mniej złego widzi w tym, że polityk np. czyta przemówienie z kartki, bądź w tym, że słowa polityka nie pochodzą w istocie z jego głowy, a z warsztatu politologicznego jego doradców. I w końcu: co mam myśleć o polityku, który zamiast ?przed nami trudna perspektywa gospodarcza. Powinniśmy (jako społeczeństwo) zrobić co w naszej mocy, by stawić czoła problemom?? mówi ?weźmy się za związki partnerskie??

Chciałbym, tym krótkim artykułem, wszystkim entuzjastom marketingu politycznego wylać kubeł zimnej wody na głowę. Nawróćcie się, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, na myślenie o państwie po platońsku. Pomyślcie, iż ustroje polityczne nie są rozróżniane przez fakt kto wybiera prezydenta, ale przez to, jaki model człowieka tworzą. Jeśli świadomie chcecie współtworzyć człowieka masowego Ortegi y Gasseta, to pozostawiam was samych sobie i własnym sumieniom. Zapraszam do dyskusji tych wyłącznie, którzy zdolni są do cokolwiek etycznego roztrząsania różnych aspektów współczesnej demokracji.

Otwieram dyskusję. Jeśli w ogóle znajdą się chętni.


Licencja Creative Commons
Ten artykuł jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Bez utworów zależnych 3.0 Polska.

Podziel się
Przeczytaj również
Komentarze

Nasi partnerzy

© 2019 Fundacja Wspierania Inicjatyw Młodzieżowych 4YOUth. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydawca serwisu Marketing Polityczny na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, Nr 94, poz. 658 ze zm.), wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów zamieszczonych na portalu www.marketingpolityczny.org jest zabronione.