Baza wiedzy

Szkolenia

Blog Corner Adam Raszewski

Demiurg, media, zmiana

13 września 2013 r.

fot. Ellywa at nl.wikipedia/Wikimedia Commons
fot. Ellywa at nl.wikipedia/Wikimedia Commons

Globalizacja żywi się zmianą. Motyw ruchu i dynamiki to odwieczny archetyp, znany ludzkości już w czasach greckiej kolonizacji, sam w sobie zatem nie stanowi on novum. Liczni są dziś ci, którzy z potrzeby ciągłego poszukiwania, dążenia ku zmianie, uczynili pomysł na życie. Jednakże ?idee mają konsekwencje? ? wraz z przekreśleniem dotychczasowych form, upaść musiały hierarchie postaw i kanony moralne.

Rzeczywistość świata zglobalizowanego to ze wszech miar dezyderat epistemologiczny, gdyż wspomniana przestrzeń intelektualna dotyczy nas w każdym aspekcie ziemskiego życia. Zainteresowanie nią przybiera postać konieczności, wykracza daleko poza sferę pragnienia autotelicznego zgłębienia wiedzy, stając się postulatem i działaniem o charakterze powinności. Jakaż fundamentalna zmiana! Na przestrzeni kilkudziesięciu lat, od momentu rozpadu dwubiegunowego systemu aż po zmediatyzowaną przestrzeń obecnych stosunków społecznych, dokonało się upublicznienie tego, co niegdyś stanowiło domenę wąskiej części zbiorowości. Sprawy tego świata stały się niemalże tożsame z życiem prywatnym i odwrotnie, ujawniając nowe prawidła ludzkiej egzystencji, a jednocześnie falsyfikując panujące wyobrażenia na temat moralnej kondycji człowieka. Wraz z obaleniem tradycyjnych mitów, dokonała się delegitymizacja dużej części socjologicznych koncepcji, przyjmujących dotąd kontekstowy wymiar natury ludzkiej, jakoby plastycznej i możliwej do uformowania w zależności od ideologicznego odcienia momentu historycznego. Chcemy, a przynajmniej winniśmy podnosić poziom własnej świadomości, przeżywać bardziej intensywnie własne ?ja? w świecie kurczących się granic i atrofii barier, dotąd dzielących naszą prywatność od ingerencji państwa czy też niepożądanego spojrzenia współobywatela. W momencie, gdy rozpadły się prawa i wartości Starego  Świata, a nowe pryncypia nie przybrały monogamicznego charakteru, ważkie stało się pytanie o wymiar nowoczesnego świata, miejsce w nim jednostki i charakter globalnego kreatora, będącego motorem napędowym stosunków społecznych. Pytanie o to, kim jest ów demiurg poruszający międzyludzkimi relacjami, stanowi pierwotną i zasadniczą wątpliwość na drodze ku pełniejszemu poznaniu specyfiki naszych czasów.

Niniejszy tekst stanowi preludium do serii rozważań poświęconych roli jednostki w przestrzeni społecznej świata, którego specyfikę znamy z obserwacji prowadzonych w oparciu o całościowe teorie, doświadczenie i zdrowy rozsądek. Kluczowe dla analizy tej będą trzy kategorie: demiurg, media i zmiana. Założeniem przyświecającym autorowi jest wzbudzenie dyskusji na temat determinantów przekształceń współczesnego świata (zarówno w wymiarze makro, jak i na poziomie najbliższego otoczenia jednostki) fluktuującego w duchu wzajemnych sprzeczności. Jego intencja sprowadza się do nakreślenia wewnętrznego sprawstwa takiego stanu rzeczy i nakreślenia moralnych implikacji globalizacji dla jednostki. Autor stosuje domniemanie ?niewidzialnej ręki mediów?, zdając sobie sprawę, iż ich obecność oraz aktywność w szklanej konstrukcji naszych czasów stanowi czynnik nie tylko pożądany, lecz również konieczny.

Globalizacja żywi się zmianą. Jest jej następstwem i praprzyczyną, prologiem i epilogiem, czynnikiem warunkującym, ale i tożsamym. Wypływa z utajonej i nieuświadomionej potrzeby ludzkiej aktywności, przybierającej postać ciągłego poszukiwania. Motyw ruchu i dynamiki to odwieczny archetyp, znany ludzkości już w czasach greckiej kolonizacji, sam w sobie zatem nie stanowi on novum. Innowacyjną postać przyjmuje dopiero skala i znaczenie obserwowanych przekształceń. Jeszcze nigdy bowiem odrzucenie dotychczasowych wartości i obyczajów nie dokonywało się tak szybko i na taką skalę. Nigdy nie przybierało charakteru autotelicznego, tak jak to dzieje się współcześnie. Liczni są ci, którzy z potrzeby ciągłego poszukiwania, dążenia ku zmianie, uczynili pomysł na życie. Jednakże ?idee mają konsekwencje? ? wraz z przekreśleniem dotychczasowych form, upaść musiały hierarchie postaw i kanony moralne.

U podstaw myślenia o rewolucji, jaka na naszych oczach dokonuje się w przepływie informacji i stosunku jednostki do nasilających się tendencji uniformizacyjnych, leży wojna z przestrzenią, wytworem ostatniego ćwierćwiecza XX wieku. W jej toku konsekwentnie i nieubłaganie dążono do oswobodzenia ? kapitału czy też siły roboczej ? z ograniczeń terytorialnych. Mobilność. To właśnie słowo stało się najważniejszą zdobyczą w wojnie z przestrzenią, wyróżnikiem, który dokonał trwałego podziału wśród ludzi. Mobilność oznacza nowe zjawisko oddzielenia  władzy od związanych z nią obowiązków na skalę dotąd niespotykaną, zwolnienie z obowiązku uczestnictwa w życiu codziennych struktury lokalnej, tworzenia i przekazywania więzów tworzących wspólnotę społeczną. Pojawia się asymetria: wyalienowana władza, pozbawiona lokalnego zakotwiczenia i ?terytorialne życie?, zdeterminowane kulturą i tradycją określonego miejsca na ziemi. Pozbycie się odpowiedzialności ? za konsekwencje działań, za los pracowników i bliskich ? stanowi najbardziej pożądaną zdobycz ludzi, którzy inwestują, wielcy tego świata, nieobecni dziedzice drugiej generacji.

Jakże bardzo przypomina to dawnych dziedziców, którzy żyjąc na koszt lokalnej społeczności, troszczyli się o nią o tyle, o ile jej praca związana była z nadwyżką produkcji, którą można było rozporządzać wedle uznania. Podobnie jest i teraz, w dobie swobodnego przepływu kapitału. Nieobecni dziedzice współczesności nie są związani z miejscem, w którym żyją, pracują, inwestują. Wszak w każdej chwili mogą przenieść swa działalność o tysiąc kilometrów stąd; nie odczuwają specyfiki lokalnej tożsamości, nie identyfikują się z niepowtarzalnym charakterem miejsca.

Zwycięska wojna z przestrzenią ma dla człowieka epoki ponowoczesnej jeszcze jedną istotną konsekwencję: to, co Paul Virilio, stosując analogię do słynnej tezy Francisa Fukuyamy, nazwał ?końcem geografii?. Gdy przestrzeń została pokonana, odległości nie mają już większego znaczenia, nie są bezosobową daną natury fizycznej, lecz konstruktem społecznym, umownym i relatywnym. Właśnie zdolność do pokonywania granic była z zasady przez większą część swego istnienia zjawiskiem o charakterze klasowym: zamożne elity władzy zawsze wykazywały bardziej kosmopolityczne tendencje niż pozostała część społeczeństwa. Postęp techniczny, wynalezienie nowych środków komunikacji, pojawienie się technologii, które zrewolucjonizowały świat ? wszystko to pozwoliło współczesnemu człowiekowi na przełamanie odwiecznych barier, wyzwolenie się z więzów narzuconych mu przez lokalną wspólnotę, na przejście od ?Gemeinschaft? do ?Gesselschaft?.

Skutki rozwoju, który się właśnie dokonał, oznaczają dla jednostki zachwianie jej antropologicznymi fundamentami, na których przez długi czas budowała ona swoją egzystencję. Erozja wszystkich okopanych w swej lokalności ?całości? społecznych i kulturowych oraz ich zakwestionowanie, wyalienowanie jednostki ze struktur społeczeństwa, w których dotychczas funkcjonowało ? oto efekty zwycięskiej wojny z przestrzenią.

Zniwelowanie odległości czasowych i przestrzennych nie zunifikowało ludzkich możliwości ? wręcz przeciwnie, doprowadziło do ich polaryzacja. Oto współcześnie mamy nową elitę, wyzwoloną od fizycznych ograniczeń, obdarzoną możliwością poruszania się i działania na odległość. Na drugim biegunie są ci, którzy nie są zdolni do korzystania z rezultatów unicestwienia przestrzeni; żyją oni wciąż w granicach tego samego terytorium, ich egzystencja pozbawiona została potencjału określania ludzkiej tożsamości. Dla nich owa ?wolność? wiąże się z niemożnością wzięcia w posiadanie lokalnej rzeczywistości, od której mają małe szanse się odciąć. Oznacza to egzystencję pozbawioną nadziei, zapowiada zepchnięcie w ?bezznaczeniowość?.

Wspomniana już polaryzacja możliwości jednostek doprowadziła do wykształcenia się nieznanych dotąd możliwości mobilnej elity, powstania nowej nieważkości władzy, jak określa to autor. Dychotomiczny podział na tych, którym technologiczny postęp wydawał się być prostą drogą wiodącą do raju i tych, którym z różnych względów nie dane było odczuć skutków unicestwienia czasu i przestrzeni, posiada również swoje empiryczne odzwierciedlenie. Nowa nieważkość władzy pozwala uprzywilejowanym podróżować w przestrzeni, przemierzać odległości, tworząc nieustannie nową rozpiętość sieci władzy. Ich władza jest w pełni nie z tego świata ? nie należy do fizycznego świata pilnie strzeżonych domów i biur, rezydencji chronionych przed nieproszonymi gośćmi; odcięta jest od wszystkiego, co można by nazwać wspólnotą lokalną.

Doświadczeniem nowej elity jest pozaziemskość władzy połączona z wszechpotęgą i mocą kształtowania rzeczywistości. Utrwala się ona w nieustannej apologii ?nowej wolności?, której wcieleniem jest elektroniczna cyberprzestrzeń. Jak pisała Margaret Wertheim, istnieje analogia między cyberprzestrzenią a chrześcijańską koncepcją Nieba. Władza nowej elity nie jest z tego świata.

Alienacja nowej elity wiąże się ze śmiercią agory ? od wieków miejsca, gdzie członkowie lokalnej wspólnoty spotykali się, by dyskutować, wymieniać myśli i poglądy, rozmawiać o tym, co każdego dnia stanowiło sens ich egzystencji. Przestrzenie publiczne ? gdzie uzgadniano programy działania, prowadzono spory a prywatnym sprawom nadawano wymiar publiczny ? zaczęły się kurczyć. Jest to efekt dążenia do uwolnienia się od krępujących więzów ?tu i teraz?, wyrwania się w nieokreśloną przyszłość, zerwania z konkretnym terytorium i znalezienia się daleko poza zasięgiem lokalnej wspólnoty. Zestandaryzowany świat ponowoczesności nie potrzebuje polemiki czy wymiany myśli ? znacznie ważniejsza jest partycypacja w ?nowej wolności?, która tworzy iluzję egzystencji. Miejsca agory zastąpiły centra handlowe.

Zunifikowane przez techniczny postęp i rewolucję przemysłową społeczeństwo ? aby mogło funkcjonować zgodnie z założeniami sterujących nim elit ? wymagało nieustannej kontroli. Miało to swoje źródło w mentalności władzy. W czasach przednowoczesnych władza wywierała wrażenie na ludzie, pozwalając podziwiać swój splendor, bogactwo i przepych. Jak pisze Bauman, współczesna władza woli pozostawać w cieniu, obserwując swych poddanych, sama nie będąc przez nich oglądana. Model Panopticonu sprawiał, iż niewielu posiadało nieustanną kontrolę nad społeczeństwem. Rozwój środków masowego przekazu sprawił, iż nastąpiło przejście od ?Panopticonu? do ?Synopticonu?, w którym wielu ? tak wielu jak nigdy dotąd ? ogląda nielicznych. Panoptyzm polegał na unieruchomieniu rządzonych, co miało zapobiec rozerwaniu więzów władzy, samodzielnym, przypadkowym ruchom. Synopticon ma zaś naturę globalną, ponieważ czynność oglądania odrywa patrzących od lokalnej rzeczywistości, przenosząc ich duchowo w sferę cyberprzestrzeni. Panopticom siła narzucał jednostkom sytuację, w której byli obserwowani. Synopticon nie wymaga stosowania przymusu ? on kusi ludzi, by oglądali.

Kim są ci nieliczni oglądani przez tak wielu? Są to sławy: należą do świata polityki, sportu, nauki, show-businessu. Świat sław właśnie na tym polega, że jest oglądany ? przez wielu i we wszystkich zakątkach świata. Każda wypowiedź sław taje się komunikatem o tym świecie i życiu; o świecie, który właśnie dzięki oglądaniu staje się globalny. W Synopticonie żyjący na skalę lokalną obserwują tych, których życie ma charakter globalny. Ich władza opiera się na oddaleniu; jest jakby nie z tego świata.

?Nowa wolność? wytworzyła dwie kategorie jednostek, włóczęgów i turystów, jak pisze o nich autor. Ten podział to efekt naszego zwycięstwa. Wygraliśmy wojnę z przestrzenią. W świecie, który zamieszkujemy, odległość nie ma już dużego znaczenia. Nie ma już naturalnych granic, w sensie duchowym wszyscy jesteśmy podróżnikami. Wciąż jesteśmy w ruchu, dobrowolnie poddając się pędowi życia; nie potrafimy pozostawać w stanie spoczynku w świecie zbudowanym na ruchomych piaskach.

Właśnie stopień mobilności, a więc swobody wyboru miejsca, w którym jednostka się znajduje, podzielił współczesne społeczeństwo na warstwy. Jedna z różnic miedzy ?stojącymi wyżej? i tymi z niższych stopni społecznej piramidy, polega na tym, że uprzywilejowani są zadowoleni z faktu, iż podróżują wedle własnej woli, sami określają miejsce swego przeznaczenia. Turyści ? ci, którzy wyznaczają cel swej podróży ? żyją w czasie, przestrzeń nie ma dla nich znaczenia; z kolei włóczędzy zamieszkują przestrzeń, która definiuje ich jako istoty ludzkie, stanowiąc o ich tożsamości i bezcelowości egzystencji. Ich czas jest próżny, w ich czasie nic nigdy się nie zdarza. Jedynie wirtualny czas ma strukturę ? reszta to czas upływający w monotonnym tykaniu zegara.

Turyści zamieszkują świat eksterytorialny, coraz bardziej kosmopolityczny i oderwany od tradycji. Jest to świat globalnych ?sław?, ludzi businessu, architektów globalnej kultury. Dla nich granice znikają, pojawia się swoboda handlu czy przepływu kapitału. Dla mieszkańca s1)iata drugiej kategorii mury oddzielające lepszy świat, piętrzą się coraz bardziej. Turyści podróżują, bo mają na to ochotę, podróż sprawia im przyjemność i dostarcza rozrywki. Włóczędzy podróżują ukradkiem, często nielegalnie, a po przyjeździe rzadko są mile widziani. Ich egzystencja zdeterminowana została już w chwili urodzin.

To, co nazywany dziś globalizacją, jest efektem marzeń i pragnień turystów, chcących wyrwać się z okopów ?lokalności?. Jej skutkiem ? przemiana wielu ludzi w włóczęgów. Włóczędzy to wędrowcy, którym odmówiono prawa bycia turystami. Turyści nie mogą korzystać z wolności, jeśli nie przywiąże się włóczęgów do miejsca. Polaryzacja jest wynikiem globalizacji. Nie ma turystów bez włóczęgów.

Człowiek epoki ponowoczesnej zdaje się stawać wobec wyzwań, jakie niesie ze sobą zglobalizowany świat. Poprawa jakości życia, podniesienie się stopy życiowej ludności dużej części świata, nowoczesne technologie ? wszystko to każe przychylnym okiem patrzeć na postmodernistyczną rzeczywistość. Ale samego podłoża dotyka głęboki kryzys, związany zarówno z zanikiem identyfikacji jednostki z lokalną wspólnotą, jak i wykorzenieniem z tradycyjnego systemu wartości. Uniformizacja i kształtowanie się społeczeństwa konsumpcyjnego stanowią pierwszy etap na drodze do upadku fundamentów egzystencji człowieka, czego najlepszym przykładem jest kryzys wartości, jakiego świadkami jesteśmy w pierwszych latach XXI wieku.

Podziel się
Przeczytaj również
Komentarze

Nasi partnerzy

© 2017 Fundacja Wspierania Inicjatyw Młodzieżowych 4YOUth. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydawca serwisu Marketing Polityczny na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b) ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, Nr 94, poz. 658 ze zm.), wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów zamieszczonych na portalu www.marketingpolityczny.org jest zabronione.